Single Blog Title

This is a single blog caption

Pierwsza niedziela fazy mistrzowskiej: niesamowite pościgi Dzik Teamu i Dream Teamu

18 meczów oglądaliśmy podczas pierwszej niedzieli fazy mistrzowskiej EcoWipes NLF. Niektóre z nich miały wręcz nieprawdopodobny przebieg.

Grupa Spadkowa
Musimy zacząć od spotkania Delty z Dzik Teamem, bo czegoś takiego w naszej lidze nie było chyba nigdy. Zespół Dariusza Chumickiego na 60 sekund przed końcem meczu prowadził 4-2. Co więcej, Dzik Team musiał grać w osłabieniu po dwuminutowej karze, którą otrzymał Kamil Pudelski. Delta była pewna kompletu punktów. I ta pewność ją zgubiła. Dziki dokonali czegoś niesamowitego. Marcin Wodyński w kilkadziesiąt sekund zdobył dwa gole, a jego brat Piotr na 3 sekundy przed końcem meczu zapewnił swojej drużynie komplet punktów. To jeden z najbardziej spektakularnych „powrotów” w historii NLF. Napisalibyśmy, że najbardziej spektakularny, ale tego samego dnia wieczorem Dream Team rywalizował z Clubem Garage…

O tym meczu jednak za chwilę. W Grupie Spadkowej z dobrej strony zaprezentowały się w niedzielę zespoły NFZ Presti, Extra Size Boys i Nowej Gwardii. Wszystkie wymienione zespoły zdobyły po cztery punkty. Goliat, któremu zabrakło naprawdę niewiele do grupy mistrzowskiej również zapisał na swoim koncie cztery „oczka”. Jedno zwycięstwo wywalczył również The Naturat, który po słabszym środkowym okresie sezonu wraca do formy. W tabeli Grupy Spadkowej spory ścisk. Czwarta Nowa Gwardia do pierwszego Goliata Leoncin traci jedynie pięć punktów. Zespół Piotrka Malczewskiego ma punkt przewagi nad drugim The Naturatem. Walka o tytuł w tej części tabeli będzie trwała do samego końca.

Grupa Mistrzowska
Podobnie będzie w Grupie Mistrzowskiej, chociaż tutaj w walce o złoto liczą się już tylko trzy zespoły. Swoje szanse pogrzebali w tę niedzielę mistrzowie z poprzedniej rundy, BKS Wczorajsi, którzy ulegli Uomo Tigre i SF Kępie Team. W tabeli prowadzi Reckitt z pięciopunktową przewagą nad Dream Teamem i HOLI Tennis Teamem. Pamiętajmy jednak, że RB ma rozegrany jeden mecz więcej, więc przy założeniu, że DT i tenisiści wygrywają swoje spotkania różnica maleje do dwóch „oczek”.

Dream Team kontra Club Garage. Przed meczem wydawałoby się, że faworyt jest jeden. Garażowcy oczywiście zrobili postęp w porównaniu do poprzedniej rundy – awansowali do najlepszej ósemki, ale nikt nie spodziewał się, że sprawią tak ogromne kłopoty zespołowi Łukasza Zalewskiego i Macieja Siwka. Na 120 sekund przed końcem meczu Club Garage prowadził 4-2. Doskonale w tym meczu prezentował się Łukasz Krysztofiak, strzelał, podawał, organizował drużynę w defensywie. To w ogóle był chyba najlepszy mecz Garażowców w tym sezonie. Końcówka należała jednak do Dream Teamu. Znowu, wydawałoby się niemożliwe – strzelić trzy gole w dwie minuty? Niemożliwe nie istnieje, taka nauka płynie z tej niedzieli EcoWipes NLF. Na 3-4 szybko trafia Marcel Smardzewski, a za kilkadziesiąt sekund jest już remis za sprawą Michała Gąski. Remis utrzymywał się do ostatniej sekundy. Wtedy sprawy w swoje ręce wziął Łukasz Zalewski. Na zegarze było 23:52 kiedy „Mięso” zaczął akcję na swojej połowie. Zakończył ją dopiero w polu karnym Clubu Garage. Wywalczyć rzut karny zdążył dosłownie na ułamki sekund przed końcówą syreną. Presję wytrzymał Michał Gąska. Dream Team po szalonym meczu wygrał 5-4 i nadal liczy się w grze o mistrzostwo. Liczy się w grze o Gostyń.

W innych spotkaniach nie było niespodzianek. Punktów nie stracili ani tenisiści ani zawodnicy RB, mimo tego, że oba zespoły nie były w pełnych składach. Reckitt bez Kamila Olszewskiego, HOLI Tennis Team bez kontuzjowanego Patryka Drewnowskiego. Pod nieobecność kapitana tenisistów do dwóch zwycięstw poprowadził Bartek Grzelak.

Prawdopodobnie wszystko, zarówno na dole jak i na górze tabeli, rozstrzygnie się w ostatnie dwie niedziele stycznia.

MZ